HodowlaDogówNiemieckich
czarnych i arlekinów
Historia Ani
14 stycznia 2005 r.
Zwierzęta, a zwłaszcza psy kocham od dawna. W dzieciństwie marzyłam o tym aby zostać weterynarzem, a od czterech lat jestem wegetarianką. Moja przygoda z dogami zaczęła się wiele lat temu, kiedy to pierwszy raz obejrzałam "W pustyni i w puszczy". Pies grający Sabę od razu mnie zafascynował. Urzekł mnie swoim inteligentnym wyglądem i opanowaniem, a przede wszystkim rozmiarami. Nie mogłam uwierzyć, że takie wielkie psy naprawdę istnieją. Od tamtej pory zapragnęłam mieć takiego pięknego olbrzyma. Dokładnie nie pamiętam jak ten pies wyglądał, ale kiedy dowiedziałam się o rasie dog niemiecki, od razu wiedziałam, że to jest właśnie olbrzym z moich marzeń.
Przez moje dzieciństwo przewinęło się wiele zwierząt, psy, koty i różne gryzonie, ale ja nadal marzyłam o dogu. Niestety rodzice nie podzielali mojej pasji. Z decyzją o zakupie psa musiałam czekać aż się usamodzielnię, znajdę stabilną pracę i przede wszystkim wyprowadzę od rodziców. Kiedy już całkiem poważnie myślałam o zakupie szczenięcia, wspólnie z mężem uzgodniliśmy, że zamienimy nasze mieszkanko na dom z dużym ogrodem i wtedy będę mogła zrealizować swoje marzenie. Miało to trwać około roku, ale nagle moja młodsza siostra Ola oznajmiła mi, że kupuje doga. Pokazała mi zdjęcie przecudnego kilkutygodniowego Winterka maści merle i powiedziała, że jest do sprzedaży jeszcze czarna suczka. Zobaczyłam jej zdjęcie i w tym momencie mój świat stanął na głowie. Nie myślałam już o niczym innym tylko jak przekonać męża, żebyśmy ją wzięli. Nie ważne dla mnie było to, że miałam w planach kupienie błękitnego szczeniaka. Od tego momentu zaczęła się moja miła korespondencja z Martą, właścicielką piesków, która trwa do dziś. Chciałam dowiedzieć się jak najwięcej, żeby jak najlepiej móc się przygotować na przyjęcie pieska. Kiedy już prawie udało mi się namówić męża, koniecznie chciałam zobaczyć szczeniaczki. Wiedziałam, że kiedy zobaczy słodziutką Whiskey to "zmięknie" i tak też się stało. Moje pierwsze spotkanie z ósemką dozich bobasów było niezapomniane. Oczywiście ja zakochałam się w malutkiej Whiskey bez pamięci, od pierwszego wejrzenia. Nie mogłam doczekać się, kiedy wezmę ją do domu...
W końcu się doczekałam. Piętnastego sierpnia, dzień po chrzcinach naszej młodszej córeczki Wioli, pojechaliśmy po Whiskey i Winterka. Pieski szybko się u nas zaaklimatyzowały. Pierwszą noc spędziły razem, więc rozłąka z matką nie była dla nich zbyt bolesna.
Whiskey jest już u nas 6 miesięcy. Bardzo ładnie się rozwija. Ma piękną głowę, szyje i francuskie rysy jak jej przepiękna mamusia. Mam nadzieję, że jak dorośnie to będzie do niej jeszcze bardziej podobna i zaprezentuje swoją urodę na niejednej wystawie. Przygotowujemy się do wystawienia jej w Katowicach na wystawie międzynarodowej, jeśli tylko zda egzamin z chodzenia przy nodze. To będzie jej pierwszy krok w cudowny świat wystaw !
Whiskey bardzo lubi dzieci. Uwielbia bawić się z naszą 6-letnią córeczką Natalką,a do 6-miesięcznej Wioli zawsze podchodzi bardzo ostrożnie, tak jakby wiedziała, że nie może zrobić krzywdy tej maleńkiej istotce. Poza tym jest bardzo inteligentna i szybko się uczy. Jestem z niej bardzo dumna.
Ania Biziorek
Natalka_Wiola_Whiskey
Natalka_Wiola_Whiskey2
Natalka, Wiola i Whiskey
Natalka_Wiola_Whiskey3

foto © Ania Biziorek